"Osobiście sądzę, że nauczanie nowoczesnej nauki jest czynnikiem korodującym dla wierzeń religijnych i całkowicie to popieram! Rzecz, która faktycznie prowadziła mnie przez życie, jest przeświadczenie, że jedną ze społecznych funkcji nauki jest uwalnianie ludzi od przesądów."
"Cała historia ostatnich tysięcy lat była historią religijnych prześladowań, wojen i krucjat. Mam nadzieję, że ta długa i smutna opowieść, napędzana przez księży, pastorów i rabinów, ulemów, imamów, bodhisattwów, dobiegnie końca. Jeśli nauka może się przyczynić do zakończenia tego, to najważniejszą przysługą jaką moglibyśmy uczynić, będzie rzeczywistość w której nie będziemy już musieli oglądać więcej księży, pastorów i całej tej reszty. Religia jest kompletnym nonsensem i okropną szkodą dla ludzkiej cywilizacji."
"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli źle, ale złe postępowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
Steven Weinberg - amerykański fizyk, laureat Nagrody Nobla.
________________________________________________________________
Patrząc na rzeczywistość przez pryzmat bycia buddystą, muzułmaninem lub chrześcijaninem, widzi się wizję świata zgodną ze wzorem jaki prezentują. Nigdy nie zaczyna się patrzenia od spojrzenia na rzeczywistość, tylko na religię, która powoduje zawężenie obrazu, na który się patrzy. Nie widzi się wszystkich religii w szerszym spojrzeniu, czyli co powodują i jak wpływają na naszą wspólną egzystencję, tylko widzi się swoją religię ignorując inne, albo ślepo się w nią wierzy ignorując naukę i hamując postęp.
Religie uniemożliwiają bezpośredni kontakt z faktem i wejście w niego bez uprzedzeń. Nie patrzy się bezpośrednio na swoje myśli, pragnienia lub oczekiwania, tylko ocenia się je jako dobre, albo złe. Unika się ich, albo wyrzeka, potępia, albo akceptuje, wartościując swoje relacje, zamiast zrozumieć pochodzenie konfliktów, które tworzą.
Koszmarne życie, jakie sobie wzajemnie tworzymy religiami (New Age, okultyzmem, wróżbiarstwem i innymi głupotami również), nie istnieje na zewnątrz nas, tylko wewnątrz. Bez nich nie istniałyby masowe mordy dziejące się tysiące kilometrów od nas, tak jak nie bylibyśmy oddzieleni od rzeczywistości i siebie wieloma wydumanymi wizjami świata.
Życie nie jest wewnętrznym uwarunkowaniem od narodowości i religi. Nawet od rasy i kultury. XXI wiek nie jest zabobonnym średniowieczem. To już nie są czasy katolickich komisji, które decydowały o tym, czy indianie są ludźmi, czy nie. Życie nie jest ślepym i bezmyślnym sprzeciwem wobec wszystkiego, co jest z religią sprzeczne, czyli nie jest jej posłuszne. Czasy ciemnoty, w których wszystko co nieznane i niezrozumiałe nazywano "nadprzyrodzonym", albo "boskim" już się skończyły.
Zrozumienie tego faktu jest proste, tylko że strach i niechęć bardzo to utrudnia. Nawyki i przyzwyczajenia, wielowiekowa indoktrynacja dzieci (czyli nas) i bezmyślne korzystanie z wytycznych do potępiania i osądzania innych, uniemożliwiają samodzielne myślenie. Bo po co samemu myśleć, skoro inni wiedzą lepiej, co należy myśleć, pomimo tego, że jest kompletnym nonsensem?
W notce
"Paplanina" odniosłem to zjawisko do werbigeracji, która jest "bezmyślnym powtarzaniem nonsensów, przekazywanych z pokolenia na pokolenie, co w efekcie końcowym tworzy obraz zakłamanej i zakrzywionej rzeczywistości, czyli społeczną bądź religijną schizofrenię".
A bezmyślnie robimy to naszym dzieciom, tak jak nam to zrobiono.
Kiedyś zadałem sobie pytanie: "dlaczego jestem na tym świecie, dlaczego my wszyscy na nim jesteśmy?", na które długo nie znalazłem odpowiedzi.
Od pewnego czasu ją znam:
Żeby wspólnie cieszyć się życiem i wspólnie szukać rozwiązań zewnętrznych zagrożeń, jakie nas pewnie czekają. Wspólnie rozwijać myśli i naukę dla dobra nas wszystkich, a przynajmniej innym w tym nie przeszkadzać i trzymać za nich kciuki. Żebyśmy wszyscy wspólnie przetrwali, a nie walczyli ze sobą i mordowali, by przetrwać. Po to mamy umysł, żeby nim badać i tworzyć świat w oparciu o naturalne dobro i współczucie, a nie niszczyć go i usprawiedliwiać religią zło jakie czynimy, albo cwanie dopasowywać dobór naturalny ewolucji do norm społecznych, tworząc silnych, którzy pożerają słabszych. Ambicję i egoizm pożerające otwartość i wrażliwość.
Bezmyślne, wzajemne zabijanie i indoktrynowanie dzieci skostniałymi religiami tworzącymi strach, podziały i nienawiść, albo uciekanie w wyimaginowane światy i wierzenia, powrót do umysłowej ciemnoty rodem ze średniowiecza, nam w tym nie pomoże.
Bo nie wiem czy jest gdzieś jakieś "niebo", wiem że tutaj jesteś Ty i ja, ja i Ty.
I nasze wspólne dobro.